Burza wokół hałdy po kopalni Pokój w Rudzie Śląskiej Fot. SRK

Toksyczne substancje w gruncie, zawiadomienie prokuratury i żądanie zmiany technologii gaszenia. Wokół hałdy po Kopalni Pokój narasta spór o bezpieczeństwo mieszkańców i odpowiedzialność za prowadzone tam prace. Miasto wskazuje na SRK. Krytyczne uwagi padają pod adresem władz Rudy Śląskiej. Radni i byli samorządowcy pytają, dlaczego alarm podniesiono dopiero teraz? 

Sprawa nabrała tempa po wynikach badań przeprowadzonych wiosną 2026 roku przez Instytut Ekologii Terenów Uprzemysłowionych w Katowicach na zlecenie Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Badania gruntu na hałdzie po Kopalni Pokój, w rejonie ulic Szyb Andrzeja i Lecha, wykazały przekroczenia wartości dopuszczalnych części badanych substancji, m.in. arsenu, ołowiu, kadmu, cynku oraz wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych.

Skala przekroczeń była różna w poszczególnych punktach badawczych. Według przedstawionych przez miasto danych w niektórych próbkach wielokrotnie przekroczono wartości dopuszczalne dla badanych substancji.

Wyniki stały się podstawą działań władz Rudy Śląskiej. Miasto zwróciło się do SRK o przeprowadzenie procedury remediacji, zbadanie odcieków wodnych oraz gleby na sąsiednich działkach i ogródkach działkowych. Prezydent Michał Pierończyk skierował również sprawę do Prokuratury Rejonowej w Rudzie Śląskiej.

- Bezpieczeństwo mieszkańców jest priorytetem. Dlatego też po otrzymaniu wyników badań niezwłocznie podjęliśmy działania. Powiadomiłem Wojewodę Śląskiego, Ministerstwo Aktywów Państwowych oraz Ministerstwo Klimatu i Środowiska, wskazując, że w mojej ocenie Spółka nie dopełniła podstawowych obowiązków wynikających z przepisów Prawa ochrony środowiska - powiedział prezydent Rudy Śląskiej, Michał Pierończyk.

Miasto chce także zmiany technologii prac na obszarze A, czyli ostatnim niezgaszonym fragmencie hałdy po Kopalni Pokój.

- Oczekuję od SRK zmiany technologii prac na obszarze A, która nie będzie wymagała rozbierania hałdy i prowadzenia działań bezpośrednio na palącym się materiale. W świetle ujawnionych wyników badań dalsze stosowanie tak inwazyjnych metod jest nie do zaakceptowania - dodał Pierończyk.

Na tym jednak sprawa się nie kończy. Wyniki badań uruchomiły również spór o to, kto powinien odpowiadać za sposób prowadzenia prac i czy władze miasta mogły wcześniej podjąć działania ograniczające ryzyko.

Magistrat stoi na stanowisku, że decyzja rekultywacyjna nie określa technologii prowadzenia robót, a odpowiedzialność w tym zakresie spoczywa na SRK.

- Wydawana przez prezydenta miasta decyzja rekultywacyjna jest wyłącznie dokumentem o charakterze kierunkowym. Określa ona przeznaczenie gruntów po zakończeniu całego procesu, nie zawiera natomiast i zgodnie z prawem nie może zawierać wytycznych technologicznych dotyczących sposobu prowadzenia robót ziemnych czy gaśniczych. Dobór technologii, sprzętu i standardów bezpieczeństwa ciąży w stu procentach na podmiocie wykonującym prace, czyli w tym wypadku na Spółce Restrukturyzacji Kopalń - oznajmił wiceprezydent Rudy Śląskiej, Jacek Morek.

Zdecydowanie inaczej sprawę ocenia były wiceprezydent Rudy Śląskiej Krzysztof Mejer. W swoim wpisie zarzuca władzom miasta, że próbują przerzucić całą odpowiedzialność na SRK.

- Owszem prezydent Pierończyk powinien złożyć doniesienie do prokuratury, ale na samego siebie, a nie na spółkę - napisał Mejer.

Były wiceprezydent pyta m.in., dlaczego przed rozpoczęciem prac nie przeprowadzono, jego zdaniem, odpowiednio szerokich badań gruntu i dlaczego mieszkańcy nie byli wcześniej informowani o możliwych zagrożeniach.

Podobne pytania stawia radny i były wiceprzewodniczący rady miasta, Krzysztof Pilarz. Przypomina, że już wcześniej interweniował w sprawie hałdy i domagał się badań środowiskowych oraz oceny zagrożenia dla mieszkańców.

- Dziś prezydent zawiadamia prokuraturę i zapowiada działania, o które zabiegaliśmy od dawna - twierdzi radny Krzysztof Pilarz.

Radny pyta również, czy miasto niezależnie weryfikowało informacje przekazywane przez SRK i czy odpowiednio wcześnie wykorzystało dostępne instrumenty ochrony mieszkańców.

SRK nie kwestionuje wyników badań IETU, ale zwraca uwagę na ich kontekst. Spółka podkreśla, że część przekroczeń należy analizować w odniesieniu do wartości dopuszczalnych dla konkretnego sposobu użytkowania terenu. Przypomina również o wcześniejszych badaniach i kontrolach.

Według SRK już w 2024 roku, po otrzymaniu wyników jednej z analiz, spółka zawiadomiła WIOŚ oraz prokuraturę. Kolejne badania i kontrole prowadzone w 2025 roku nie wykazały - według spółki - nieprawidłowości.

SRK przygotowuje się obecnie do kolejnego etapu prac na obszarze A. W lipcu zawarła umowę dotyczącą przygotowania dokumentacji projektowo-kosztorysowej, obejmującej m.in. badania termiczne i chemiczne, rekultywację oraz rozwiązania mające ograniczyć wpływ prac na otoczenie.

W efekcie wokół hałdy po Kopalni Pokój powstał dziś spór, który wykracza poza samą kwestię zanieczyszczenia gruntu. Miasto wskazuje na odpowiedzialność SRK za prowadzenie prac. Krytycy władz Rudy Śląskiej pytają natomiast o wcześniejsze działania samorządu i zakres jego odpowiedzialności.

Na razie żadna ze stron nie może jednak mówić o ostatecznym rozstrzygnięciu. Zawiadomienie prokuratury nie oznacza stwierdzenia winy SRK, podobnie jak zarzuty formułowane przez jej krytyków nie przesądzają o odpowiedzialności władz miasta.

Dla mieszkańców najważniejsze pozostaje jednak jedno pytanie... Czy ostatni zapożarowany fragment hałdy po Kopalni Pokój zostanie wygaszony w sposób, który nie zwiększy zagrożenia dla ludzi i środowiska?

KOMENTARZE