Ubiegłotygodniowe pozytywne rekomendacje Europejskiej Agencji Leków i Światowej Organizacji Zdrowia sprawiły, że większość państw zdecydowała się wznowić szczepienia AstraZenecą, ale efekty paniki są nadal widoczne m.in. w zmniejszonej o kilkadziesiąt procent liczbie osób, które zapisują się na szczepienia oksfordzkim preparatem

– Dotychczasowe analizy nie wykazały żadnej korelacji nietypowych przypadków ze szczepieniami preparatem AstraZeneca. Wszystkie szczepionki mają pewne efekty uboczne, może wystąpić np. ból ręki, ale nie odnotowaliśmy żadnych skutków, które kazałyby nam wycofać ten preparat. Wręcz przeciwnie. WHO zachęca do dalszego szczepienia preparatem firmy AstraZeneca. Otrzymało go już 5 mln ludzi i z naszych analiz wynika, że jest bezpieczny i skuteczny – powiedziała dr Paloma Cuchi.

W ostatnich tygodniach kilkanaście krajów – w tym kilka europejskich, m.in. Francja, Włochy, Holandia, Austria, Litwa i Hiszpania – czasowo wstrzymało szczepienia preparatem AstraZeneca w związku z doniesieniami o jednostkowych przypadkach wystąpienia zakrzepicy i zgonów wśród osób zaszczepionych. Do 10 marca do Europejskiej Agencji Leków (EMA) zgłoszono 30 takich przypadków na 5 mln osób zaszczepionych w Europie preparatem brytyjsko-szwedzkiej firmy.

– Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że system działa. Wykryto kilka nietypowych przypadków i system je odnotował, więc mamy działający mechanizm, który daje nam ogląd całej sytuacji. Pytanie, czy te przypadki były powiązane z przyjęciem preparatu, czy też nie. Dotychczas zebrany przez nas materiał świadczy o tym, że zdarzenia te nie były powiązane ze szczepionką AstraZeneca. Jak dotąd więc nasze stanowisko pozostaje niezmienne – powinniśmy nadal korzystać z tych szczepionek – mówi przedstawicielka Światowej Organizacji Zdrowia w Polsce.

WHO w ubiegłotygodniowym komunikacie wskazała, że korzyści z podawania szczepionki firmy AstraZeneca przewyższają związane z nią ryzyka. Dlatego na razie zaleca kontynuowanie szczepień preparatem brytyjsko-szwedzkiej firmy. W ubiegłym tygodniu również EMA w oficjalnym stanowisku poinformowała, że jak dotąd nie znaleziono dowodów, aby przypadki zakrzepów miały związek z preparatem AstraZeneca, wskazując, że liczba takich incydentów wśród osób zaszczepionych wydaje się być nie wyższa niż w populacji w ogóle. EMA nadal zaleca szczepienia tym preparatem, podkreślając, że szczepionki stanowią najbardziej skuteczną ochronę przeciw COVID-19.

– Oczywiście przyjęcie szczepionki jest dobrowolne, ale zachęcamy wszystkich, żeby skorzystali z tej możliwości. Nie będziemy bezpieczni, dopóki nie zabezpieczymy wszystkich przed COVID-19 – mówi Paloma Cuchi. – Ja sama otrzymam najprawdopodobniej szczepionkę firmy AstraZeneca i nie mam w związku z tym żadnych obaw. Ważne jest to, żeby nie doszło do poważnego przebiegu choroby, a AstraZeneca – podobnie jak inne zatwierdzone do tej pory szczepionki – stwarza to bezpieczeństwo, dlatego zalecamy dalsze szczepienia.

Zgodnie z opublikowaną w poniedziałek analizą okresową badań III fazy prowadzonych w USA przez AstraZeneca skuteczność tej szczepionki wynosi 79 proc. w zapobieganiu objawowemu COVID-19 i 100 proc. w ochronie przed ciężkim przebiegiem choroby i hospitalizacją. Dane te były podobne we wszystkich grupach etnicznych i wiekowych. Producent poinformował także, że podczas analizy nie stwierdzono zwiększonego ryzyka zakrzepicy ani zdarzeń związanych z zakrzepicą wśród ponad 21,5 tys. uczestników badania, którzy otrzymali co najmniej jedną dawkę szczepionki. Nie stwierdzono żadnych zdarzeń związanych z zakrzepicą zatok żylnych naczyń mózgowych.

Zamieszanie wokół preparatu AstraZeneca wpłynęło także na podejście Polaków do szczepień przeciw COVID-19. Pełnomocnik rządu ds. szczepień Michał Dworczyk poinformował podczas sobotniej konferencji, że w punktach szczepień zalega nawet kilkaset tysięcy szczepionek tej firmy, które nie zostały wykorzystane, bo pacjenci się po nie nie zjawili.

– Najlepiej podjąć decyzję o przyjęciu szczepionki AstraZeneca po zapoznaniu się z dostępnymi informacjami. Można np. wejść na stronę internetową Światowej Organizacji Zdrowia czy Europejskiej Agencji Leków i zapoznać się z realnymi liczbami i dowodami, zamiast polegać na tym, co zasłyszeliśmy od kogoś, czy słuchać informacji, które nie są rzetelne. W ten sposób będziemy mogli dokładnie ocenić, jakie jest bezpieczeństwo danej szczepionki. Jeśli ktoś nie chce się zaszczepić, to go do tego nie zmusimy, ale gorąco zachęcamy, żeby to zrobić – podkreśla przedstawicielka WHO.

Pozytywna rekomendacja EMA sprawiła co prawda, że większość państw zdecydowała się wznowić szczepienia AstraZenecą, ale skutki paniki są nadal widoczne m.in. w zmniejszonej o kilkadziesiąt procent liczbie osób, które zapisują się na szczepienia tym preparatem. Michał Dworczyk poinformował też, że te osoby, które nie zgłoszą się na umówiony termin szczepienia preparatem AstraZeneca, spadną na koniec kolejki i będą musiały czekać na uruchomienie już pełnych, populacyjnych szczepień.

– Polski program szczepień przebiega zgodnie z planem, podobnie jak w innych krajach. Chcemy, by szczepionki trafiły do najbardziej potrzebujących, począwszy od grup priorytetowych, a potem – w miarę jak programy szczepień będą kontynuowane – aby wszyscy zostali zaszczepieni jak najwcześniej – podkreśla Paloma Cuchi. – Pozostawienie pacjentom wyboru szczepionki skomplikuje tylko sytuację i utrudni dystrybucję. To nieistotne, czy przyjmiemy tę, czy inną szczepionkę. Najważniejsze jest to, że każda z nich wzmocni nasz układ odpornościowy, który będzie mógł odpowiednio zareagować na obecność wirusa. Dzięki temu nie trafimy do szpitala.

Zgodnie z informacjami Ministerstwa Zdrowia w Polsce wykonano ponad 5 mln szczepień: 3,2 mln pierwszą dawką i prawie 1,8 mln drugą dawką. 23 marca ruszyła rejestracja na szczepienia kolejnych pięciu roczników. 

Źródło: Newseria

KOMENTARZE